*Oczami
Sarah*
Wstałam
koło południa. Po nocy spędzonej w klubie byłam zmęczona.
Wzięłam prysznic, ubrałam się i zrobiłam delikatny makijaż. Gdy
wyszłam z łazienki skierowałam się do pokoju gościnnego, który
służył jako pokój Pusi. Otworzyłam drzwi, a ta rzuciła się na
mnie prawie mnie przewracając.
-Pusia!
Siad!- krzyknęłam na nią. Posłuchała, zawsze mnie słucha mam ją
od szczeniaka. "Zamiatała" podłogę ogonem i patrzyła na
mnie swoimi brązowymi oczami.
-Kochany
psiak. Chodź idziemy jeść, a potem zabiorę Cię na spacer.
Zamerdała ogonem. Uśmiechnęłam się i zeszłam do kuchni. Gdybym
nie odpuściła sobie szkoły właśnie siedziałabym na jakiejś
nudnawej lekcji. Od dwóch lat jestem barmanką, nie zarabiam koksów,
ale starcza na czynsz, jedzenie, karmę dla pieska i inne tym podobne
rzeczy dziś nie zbędne do życia. Nasypałam Pusi karmę do miski i
zaczęłam sobie szykować śniadanie. Wyjęłam miskę z szafki
nasypałam płatków zbożowych i zalałam mlekiem. Szybko zjadłam i
umyłam naczynia. Poszłam umyć zęby. Wrzuciłam telefon i portfel
do torebki. Poszłam do przedpokoju i założyłam kurtkę wzięłam
smycz z wieszaka i Pusia od razu przybiegła przypięłam smycz do
obroży. Wyszłam z mieszkania i zamknęłam drzwi na klucz po czym
klucze wrzuciłam do torebki. poszłam z Pusią do pobliskiego parku.
Spuściłam ją ze smyczy, a sama usiadłam na ławce. Przypomniało
mi się, że idę dziś wieczorem do klubu z Viol. Tylko ona
biedactwo będzie musiała wrócić wcześniej. Jej rodzice pozwalają
jej wracać maksymalnie o w pół do pierwszej. Moje rozmyślania
przerwał krzyk:
-Ratunku!
Niech ktoś zabierze tę bestie! Poderwałam się z miejsca, bo
wydawało mi się, że z krzykiem jest zmieszane szczekanie mojej
Pusi. Pobiegłam w stronę, z której dochodził krzyk. Nie myliłam
się. Pusia szczekała na starszą panią, a raczej na jej pieska-
york terriera:
-Pusia
do nogi!- zawołałam, a ona natychmiast do mnie przybiegła.
Przypięłam jej smycz i podeszłam do kobiety:
-Bardzo
panią przepraszam. Nic pani nie jest?- spytałam uprzejmie
-Na
szczęście nic mi, ani mojemu pieskowi ta bestia nie zrobiła. Kto
jest na tyle głupi by taką ogromna bestie nazwać "Pusia"-
odparła oburzona.
No
fakt Pusia jest owczarkiem niemieckim długowłosym nie należy do
najmniejszych, ale bez przesady to kochany pieseczek, a bestią to
ona nie jest. Ta kobietka mnie zdenerwowała.
-Ja
wymyśliłam to imię. I niech pani nie obraża mojego pieska.
To,
że pani nie umie się zachować przy psie to nie moja wina,
co
jest dziwne skoro sama posiada pani psa. Mówiąc na marginesie jest
on 10 razy brzydszy od Pusi. Do widzenia-powiedziałam dumnie.
Odwróciłam się, cmoknęłam na Pusię i poszłam do domu, nie
czekając na reakcje kobiety...
Mam
nadzieje, że rozdział się podoba :)
Proszę
o komentarze :)
Pozdrawiam,
Luśka
:***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz