niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 6




*Oczami Violetty*
Weszłam do domu. Już od progu przywitały mnie okrzyki bliźniaków. Mama wyszła z kuchni mówiąc:
-Wiem, że miałaś iść dziś na imprezę z Sarą, ale muszę iść z tatą na bankiet z okazji otwarcia hotelu. Zostaniesz z dzieciakami.
-Że co?! Mowy nie ma. Opiekunkę wynajmij. 
-Przecież z opiekunką nie zostaną. Zostajesz i koniec. Nie denerwuj mnie chociaż Ty. Za chwilę obiad.- odpowiedziała głosem nie znoszącym sprzeciwu.
-Nie będę jadła.- powiedziałam i poszłam do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko. Jak zwykle nie mogę iść. Nienawidzę tego, że zawsze znajdą jakąś wymówkę. Napisałam sms'a do Sary: "Przepraszam, dziś nie mogę iść. Rodzice idą na jakiś tam bankiet i muszę zostać z dzieciakami. Jak chcesz to jutro możemy odbić to sobie kawą i spacerem :)" Po chwili dostałam odpowiedź:"Oni zawsze coś wymyślą. Jutro to odbijamy i następnym razem idziesz na imprezę, a jak coś wymyślą to ja osobiście załatwię opiekunkę :P". Uśmiechnęłam się. Wiedziałam do czego Sara jest zdolna odpisałam:"Okey ;) Miłej zabawy" Odpowiedź nadeszła zadziwiająco szybko:"Dzięki, ale najpierw muszę znaleźć osobę, która ze mną pójdzie. Kończę do jutra, pa :*" Nic już jej nie odpisałam. Wzięłam książkę z półki i zaczęłam czytać. 
*Oczami Sarah*
No pięknie, Viola nie może iść na imprezę. Muszę znaleźć sobie towarzystwo, a w najgorszym przypadku pójdę sama. Napisałam sms'a do Nicol, z którą pracuję w barze. Jest moją dobrą kumpelą, a na dodatek uwielbia imprezy do upadłego. Dokładnie jak ja. "Hej Nic, mam pomysł, co Ty na to, żeby dziś wybrać się na imprezę do klubu? ;)" Po chwili otrzymałam odpowiedź: "Hej! Idę z Liamem i chłopakami. Jak chcesz to chodź z nami :)" Odpisałam: "Jak nie będą mieli nic przeciwko to mogę iść :P" Wysłałam wiadomość, a czekając na odpowiedź weszłam na fb, żeby przejrzeć czy jest coś ciekawego. Gdy już przejrzałam facebook'a weszłam na tt, ale zanim zdążyłam się zalogować dostałam sms'a: "Jasne, że nie mają nic przeciwko, im więcej osób tym ciekawsza zabawa :D O 20.05 jesteśmy pod Twoim domem i nie mów, że przyjdziesz pieszo, bo chłopaki są uparci :P" Zaczęłam się śmiać. Przyjadą po mnie, a ja mam protestować no chyba pogięło. Odpisałam Nicol: "Hahahah... Chyba z konia spadłaś, mam podwózkę i niby mam z niej zrezygnować?! No chyba Ty :P Ok to do zobaczenia pod moim domem o 20.05 :)" Spojrzałam na zegarek była 15.19 mam jeszcze dużo czasu, ale postanowiłam przejrzeć szafę w poszukiwaniu jakiegoś fajnego ubrania. Gdy wybrałam ubranie nadające się na imprezę była 15.57 O bosh! Nie spodziewałam się, że aż tak dużo czasu zajęło mi znalezienie ubrania. Postanowiłam najpierw pomalować paznokcie. Poczekałam na wyschnięcie lakieru. Zaczęłam się szykować. Najpierw sukienka, potem fryzura i makijaż. Byłam gotowa o 19.58 spakowałam do torebki portfel i telefon. Zeszłam na dół i założyłam buty. Wyszłam przed dom w chwili kiedy podjechało czarne audi...


Prosiłabym o komentarze, bo nie wiem czy się podoba ;)
Do następnego,
Luśka:***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz