Na
schodach stało nosidełko, a w nim było malutkie dziecko, które
płakało. Obok nosidełka leżała zgięta na pół kartka. Wyjęłam
dziecko z nosidełka i uspokoiłam je. Gdy przestało płakać
włożyłam je z powrotem do nosidełka, rozłożyłam kartkę i
zaczęłam czytać:
„Hej,
wiem, że wyda Ci się to dziwne, ale skoro to czytasz to znaczy, że
chyba zależy Ci na tym by to dziecko nie zostało na schodach. Jeśli
chcesz zadzwonić po policję, albo do jakiegoś domu dziecka, to nie
czytaj dalej, tylko odłóż kartkę i wróć do domu, a ja w tym
czasie zabiorę dziecko z powrotem i zaniosę gdzie indziej.
Nazwałam
ją Kristen, a więc Kristen ma 3 dni. (3 dni temu ją urodziłam,
dziś wyszłam ze szpitala i oto Kristen jest na Twoich schodach.)
Zostawiłam ją na tych schodach, ponieważ Ty na pewno zajmiesz się
nią lepiej niż ja. Jej tata nawet nie wie, że ona jest na świecie.
Nie mam czasu na wychowywanie dziecka. Mam taką pracę, że cały
czas jestem poza domem dużo podróżuje, zresztą jej tata też.
Wierzę w to, że powiesz Kristen prawdę o jej pochodzeniu i jak
kiedyś będę chciała się z nią spotkać to jej na to pozwolisz.
Jeśli
przeczytałaś to wszystko i się nie rozmyśliłaś z opieki, w
zasadzie z matkowania (zostania mama) Kristen to dobrze. Weź Kristen
do domu.
Fajnie
by było jakbyś mi odpisała i przedstawiła swoje warunki. Napisz
na kartce, a ja ją zabiorę, jeśli obiecasz, że nie będziesz
patrzeć. Jak ją przeczytam to swoją odpowiedź położę na
schodach. Po 20 minutach wyjdziesz i zabierzesz odpowiedź, a ja
wtedy już sobie pójdę.
Całuję,
biologiczna
mama Kristen :***”
Zajmę
się Kristen, bynajmniej spróbuję, póki jest babcia, jest też
szansa, że namówię rodziców, na to, że ja się nią dobrze
zajmę. Powinno się udać. Wzięłam nosidełko w rękę i weszłam
do domu. Postanowiłam odpisać tej dziewczynie:
„Hej,
mam na imię Violetta (myślę, że powinnaś to wiedzieć, bo w
końcu oddajesz Kristen pod moją opiekę). Nie mam warunków. Cieszę
się, że trafiłaś akurat na moje schody. Pewnie żałujesz, że
nie możesz się sama nią zająć. Pocieszę się zajmowałam, wciąż
zajmuję się czwórką rodzeństwa (teraz: 13 lat, 10 lat, 2 latka i
roczek). Chcę zająć się Kristen jak najlepiej. Nie mam żadnych
warunków. Zgadzam się na Twoje. Nawet jakbyś nie napisała, że
chcesz, żeby Kristen znała przeszłość to ja i tak bym jej
wszystko powiedziała. Możesz się z nią spotykać kiedy chcesz.
Może kiedyś Kristen pozna i swojego tatę? Za 20 minut wyjdę po
Twoją odpowiedź, nie będę podglądała.
Violetta”
Odpisałam.
Wyszłam na schody, położyłam kartkę i wróciłam do środka. Mam
nadzieje, że mama Kristen mi odpowie. Fajnie est mieć takie małe
dzieci w domu. Jeszcze w szczególności jak są, będą prawie
Twoje.
*Oczami
mamy Kristen*
Ciemnowłosa
dziewczyna wyszła z domu. Na początku uspokoiła Kristen, a potem
wzięła kartkę do ręki i przeczytała. Wzięła nosidełko razem z
Kristen do domu. Po chwili znów wyszła na schody z nową kartką,
położyła ją na schodach i wróciła do domu. Szybko zgarnęłam
kartkę i przeleciałam wzrokiem tekst. Po chwili zabrałam się za
odpisywanie. Dokładnie po 17 minutach położyłam kartkę na
schody. Violetta (z kartki wynika, że tak ma na imię dziewczyna,
która będzie mamą mojej Kristen) równo po 20 minutach wyszła na
schody, wzięła kartkę i z powrotem znalazła się w domu. Po
chwili, przez którą Violetta czytała kartkę dziewczyna wypadła
na schody i zawołała:
-Hej!
Nie wiem czy tu jesteś, ale mam nadzieję, że tak. Dziękuje nie
trzeba było poradziłabym sobie sama.- zza krzaków, w których się
ukryłam widać było jej szeroki uśmiech. Aż sama się
uśmiechnęłam, Kristen trafiła w dobre ręce.
*Oczami
Violetty*
Po
20 minutach wyszłam, na schodach już leżała kartka, podniosłam
ją i wróciłam do domu, żeby przeczytać.
„Wierze
Ci. Dziękuję, że jesteś taka miła, dobra, żeby zająć się
cudzym dzieckiem i to jeszcze na takich warunkach jakie ustaliłam.
Kochana jesteś. W nosidełku pod kocykiem jest schowana koperta z
pieniędzmi, żebyś mogła kupić Kristen wszystko co potrzebne i
wszystko co ona sobie wymarzy. W kopercie powinno być milion
dolarów. Mam nadzieję, że to na razie wystarczy. Za jakieś 3 lata
wrócę tu z nowymi pieniędzmi, żebyś nie musiała się ograniczać
w wydawaniu. Nie odpisuj już ;) Chociaż Cię nie znam, to wiedz, że
Cię kocham. Zechciałaś się zaopiekować Kristen, dziękuję Ci
bardzo, wiem, że to słowo to za mało, ale nie znam innego na
opisanie swojej wdzięczności.
Ucałuj
ode mnie Kristen i swoje rodzeństwo :)
Całuję
mocno,
Mama
Kristen :*** " ”
Następny
postaram się wstawić najpóźniej w niedziele.
Trzymajcie
się <333
Luśka
:***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz