wtorek, 1 kwietnia 2014

Rozdział 18

Na schodach stało nosidełko, a w nim było malutkie dziecko, które płakało. Obok nosidełka leżała zgięta na pół kartka. Wyjęłam dziecko z nosidełka i uspokoiłam je. Gdy przestało płakać włożyłam je z powrotem do nosidełka, rozłożyłam kartkę i zaczęłam czytać:


Hej, wiem, że wyda Ci się to dziwne, ale skoro to czytasz to znaczy, że chyba zależy Ci na tym by to dziecko nie zostało na schodach. Jeśli chcesz zadzwonić po policję, albo do jakiegoś domu dziecka, to nie czytaj dalej, tylko odłóż kartkę i wróć do domu, a ja w tym czasie zabiorę dziecko z powrotem i zaniosę gdzie indziej.

Nazwałam ją Kristen, a więc Kristen ma 3 dni. (3 dni temu ją urodziłam, dziś wyszłam ze szpitala i oto Kristen jest na Twoich schodach.) Zostawiłam ją na tych schodach, ponieważ Ty na pewno zajmiesz się nią lepiej niż ja. Jej tata nawet nie wie, że ona jest na świecie. Nie mam czasu na wychowywanie dziecka. Mam taką pracę, że cały czas jestem poza domem dużo podróżuje, zresztą jej tata też. Wierzę w to, że powiesz Kristen prawdę o jej pochodzeniu i jak kiedyś będę chciała się z nią spotkać to jej na to pozwolisz.

Jeśli przeczytałaś to wszystko i się nie rozmyśliłaś z opieki, w zasadzie z matkowania (zostania mama) Kristen to dobrze. Weź Kristen do domu.

Fajnie by było jakbyś mi odpisała i przedstawiła swoje warunki. Napisz na kartce, a ja ją zabiorę, jeśli obiecasz, że nie będziesz patrzeć. Jak ją przeczytam to swoją odpowiedź położę na schodach. Po 20 minutach wyjdziesz i zabierzesz odpowiedź, a ja wtedy już sobie pójdę.

Całuję,
biologiczna mama Kristen :***”

Zajmę się Kristen, bynajmniej spróbuję, póki jest babcia, jest też szansa, że namówię rodziców, na to, że ja się nią dobrze zajmę. Powinno się udać. Wzięłam nosidełko w rękę i weszłam do domu. Postanowiłam odpisać tej dziewczynie:

Hej, mam na imię Violetta (myślę, że powinnaś to wiedzieć, bo w końcu oddajesz Kristen pod moją opiekę). Nie mam warunków. Cieszę się, że trafiłaś akurat na moje schody. Pewnie żałujesz, że nie możesz się sama nią zająć. Pocieszę się zajmowałam, wciąż zajmuję się czwórką rodzeństwa (teraz: 13 lat, 10 lat, 2 latka i roczek). Chcę zająć się Kristen jak najlepiej. Nie mam żadnych warunków. Zgadzam się na Twoje. Nawet jakbyś nie napisała, że chcesz, żeby Kristen znała przeszłość to ja i tak bym jej wszystko powiedziała. Możesz się z nią spotykać kiedy chcesz. Może kiedyś Kristen pozna i swojego tatę? Za 20 minut wyjdę po Twoją odpowiedź, nie będę podglądała.

Violetta”

Odpisałam. Wyszłam na schody, położyłam kartkę i wróciłam do środka. Mam nadzieje, że mama Kristen mi odpowie. Fajnie est mieć takie małe dzieci w domu. Jeszcze w szczególności jak są, będą prawie Twoje.


*Oczami mamy Kristen*

Ciemnowłosa dziewczyna wyszła z domu. Na początku uspokoiła Kristen, a potem wzięła kartkę do ręki i przeczytała. Wzięła nosidełko razem z Kristen do domu. Po chwili znów wyszła na schody z nową kartką, położyła ją na schodach i wróciła do domu. Szybko zgarnęłam kartkę i przeleciałam wzrokiem tekst. Po chwili zabrałam się za odpisywanie. Dokładnie po 17 minutach położyłam kartkę na schody. Violetta (z kartki wynika, że tak ma na imię dziewczyna, która będzie mamą mojej Kristen) równo po 20 minutach wyszła na schody, wzięła kartkę i z powrotem znalazła się w domu. Po chwili, przez którą Violetta czytała kartkę dziewczyna wypadła na schody i zawołała:
-Hej! Nie wiem czy tu jesteś, ale mam nadzieję, że tak. Dziękuje nie trzeba było poradziłabym sobie sama.- zza krzaków, w których się ukryłam widać było jej szeroki uśmiech. Aż sama się uśmiechnęłam, Kristen trafiła w dobre ręce.

*Oczami Violetty*

Po 20 minutach wyszłam, na schodach już leżała kartka, podniosłam ją i wróciłam do domu, żeby przeczytać.

Wierze Ci. Dziękuję, że jesteś taka miła, dobra, żeby zająć się cudzym dzieckiem i to jeszcze na takich warunkach jakie ustaliłam. Kochana jesteś. W nosidełku pod kocykiem jest schowana koperta z pieniędzmi, żebyś mogła kupić Kristen wszystko co potrzebne i wszystko co ona sobie wymarzy. W kopercie powinno być milion dolarów. Mam nadzieję, że to na razie wystarczy. Za jakieś 3 lata wrócę tu z nowymi pieniędzmi, żebyś nie musiała się ograniczać w wydawaniu. Nie odpisuj już ;) Chociaż Cię nie znam, to wiedz, że Cię kocham. Zechciałaś się zaopiekować Kristen, dziękuję Ci bardzo, wiem, że to słowo to za mało, ale nie znam innego na opisanie swojej wdzięczności.

Ucałuj ode mnie Kristen i swoje rodzeństwo :)
Całuję mocno,
Mama Kristen :*** "




Następny postaram się wstawić najpóźniej w niedziele.

Trzymajcie się <333

Luśka :***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz