*Oczami
Violetty*
Szłam
do szkoły myśląc o dzisiejszym ranku. Najpierw na mnie krzyczał.
Był zdenerwowany, wściekły. A potem nagle stał się taki miły i
opiekuńczy. Te jego śliczne oczy pełne troski zapamiętam sobie na
zawsze. Dopiero gdy zatrzymał się przed szkołą i otoczyły go
fanki i fotoreporterzy zorientowałam się kim on naprawdę jest.
Wpadłam na auto samego Louisa Tomlinsona z One Direction!!! Pewnie
dużo dziewczyn sikało by po nogach jakby to on podwiózł je do
szkoły. Nie jestem jakąś wielką fanką tego zespołu, dlatego tak
późno się zorientowałam kim on jest. Lubiłam słuchać ich
piosenek szczególnie ballad. Szłam w kierunku auli gdy usłyszałam
za sobą głos:
-Hej!!!
Zaczekaj!!!
Odwróciłam się i zobaczyłam jakąś dziewczynę biegnącą w moją stronę
-Hej!
Ruth jestem, a Ty? Mam prośbę: Skoro chodzisz z Louisem to mogłabyś
mi załatwić autografy chłopaków?- spytała nieznajoma- Ruth
-Violetta
jestem. A co do Twojej prośby to nie chodzę z Louisem, nawet go nie
znam. Dziś rano przypadkiem na siebie wpadliśmy. W sumie to ja
wpadłam na jego auto, no ale nie ważne.- odpowiedziałam
-Szkoda.
W której klasie jesteś?
-W
trzeciej b, a Ty?- spytałam z grzeczności
-O!
To fajnie, bo ja też. Chodźmy już na aule, żeby się nie
spóźnić.- Ruth naprawdę się ucieszyła. Poszłam za nią, wydała
mi się nawet fajna. Weszłyśmy do auli i zajęłyśmy miejsca w
chwili gdy siadałyśmy dyrektorka zaczęła mówić. We wszystkich
szkołach mówią to samo więc zamiast słuchać odpłynęłam i w
myślach odtwarzałam wciąż na nowo twarz Louisa i sposób w jaki
na mnie patrzył...
Luśka
:***
Dorota ... podziw dla cb ... Super piszesz serio. Tak przy okazji zapraszam do mnie :) http://leoska-pisze.blogspot.com/
OdpowiedzUsuń