poniedziałek, 10 marca 2014

Rozdział 14

*Oczami Violetty*


Poszłam najpierw do pokoju Rose. Mała spała tak słodko, że aż żal było budzić uśmiechnęłam
się i wyszłam na korytarz. Następnie skierowałam się do pokoju Charliego. On nie spał,
a patrzył się swoimi pięknymi oczami na sufit, na którym były poprzyklejane gwiazdki.
-Hej Charlie, idziemy jeść- powiedziałam do niego i wyjęłam go z łóżeczka.W drodze powrotnej zapukałam jeszcze do pokoju Juli i powiedziałam:
-Zrobiłam naleśniki chodź jeść. Odpowiedziała mi:
-Zaraz przyjdę.
-Okey, ale rusz się, bo wystygną- odparłam i z Charlim na rękach zeszłam po schodach
na dół. Weszłam do kuchni i posadziła Charliego na specjalnym krześle. Siadłam na
normalnym krześle obok Charliego, wzięłam naleśnika, posmarowałam nuttelą i
pokroiłam na małe kawałeczki. Karmiłam Charliego. Po paru minutach przyszła
Julia.
-O jesteś, nakładaj sobie- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej
-Viol, będziemy mogły potem pogadać?- spytała z nieodgadniętym wyrazem
twarzy
-No jasne, coś się stało?- zaniepokoiłam się
-Nic takiego- odpowiedziała, ale widziałam, że kłamie. Skończyłam karmić
Charliego i sprzątnęłam. Wyjęłam Charliego z krzesła i zaniosłam go do jego pokoju.
Włożyłam go do łóżeczka i podałam mu misia, a on uśmiechnął się i przytulił misia.
Wyszłam z jego pokoju i skierowałam się w stronę schodów. Byłam już w połowie drogi
na dół, gdy usłyszałam płacz Rose. Szybko wbiegłam z powrotem na górę i stanęłam
w drzwiach pokoju Rose. Mała się obudziła i zaczęła płakać. Podeszłam do jej łóżeczka,
wyjęłam ją z niego i przytuliłam. Bujałam ją w ramionach dopóki nie przestała płakać,
a potem razem z Rose na rękach zeszłam na dół. Podałam ją Mikowi mówiąc:
-Potrzymaj ją przez chwilę, a ja przygotuje mleko, żeby ją nakarmić. Mike wziął Rose
ode mnie i posadził ją sobie na kolanach, a ja zabrałam się za przygotowanie mleka. Po kilku minutach mleko było gotowe, a ja wzięłam Rose z rąk Mika i siadłam na krześle na jednym ramieniu trzymając Rose, a w drugiej ręce trzymałam butelkę z mlekiem.
Kiedy Rose się już najadła butelkę wstawiłam do zlewu. Rose włożyłam smoczek w usta i zaczęłam ją usypiać śpiewając piosenkę „Little things" zespołu One Direction,
wybrałam tą piosenkę dlatego, że dziś spotkałam Louisa i to taki jakby symbol, a poza
tym ta piosenka bardzo mi się podoba jest jedną z moich ulubionych.
Gdy Rose zasnęła zaniosłam ją do pokoju, włożyłam do łóżeczka, przykryłam i wyszłam
zamykając cicho drzwi. Zeszłam na dół i zauważyłam, że Mike i Julka już zjedli i poszli na górę. Siadłam przy stole posmarowałam naleśnika dżemem z dzikiej róży i zaczęłam
jeść. Po zjedzeniu naleśnika zaczęłam sprzątać. Brudne naczynia włożyłam do zmywarki, dżemy schowałam do lodówki, a nuttelę do szafki. Wytarłam stół. Ogarnęłam całą kuchnie wzrokiem i stwierdziłam, że może być. Podeszłam do lodówki, żeby zobaczyć co mama napisała
na kartce żebym to zrobiła.




Lista rzeczy do zrobienia:


1. Wytrzeć kurze w salonie
2. Odkurzyć salon i kuchnie
3. Umyć podłogę w salonie i w kuchni
4. Zrobić pranie
5. Uprasować ubrania
6. Umyć schody
7. Umyć łazienkę (łącznie z toaletą i podłogą w tych pomieszczeniach)
8. Posprzątać pokoje: Mika, Juli, Charliego, Rose i swój
9. Ugotować obiad
10. Skosić trawę

Mam nadzieję, że się ze wszystkim wyrobisz
Mama




Westchnęłam, będzie ciężko. Przypomniałam sobie, że Julia chciała ze mną rozmawiać więc poszłam do jej pokoju. Zapukałam i otworzyłam drzwi. Julia siedziała na łóżku ze słuchawkami w uszach i książką w ręku.
-Hej, chciałaś ze mną pogadać- powiedziałam dość głośno, żeby usłyszała pomimo słuchawek. Momentalnie zdjęła słuchawki i odłożyła książkę.
-Chodź siadaj, bo chyba się trochę zejdzie.
-Poważna sprawa?- spytałam i siadłam na łóżku obok niej.
-Tak, no bo... chodzi o to, że...




*Oczami Louisa*


Przez większość drogi jechaliśmy w milczeniu. Wyglądałem przez okno. Nagle zauważyłem pędzący z ogromną prędkością samochód. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że samochód jechał prosto na nas. Zanim zareagowałem, zanim zdążyłem ostrzec kierowcę auto w nas uderzyło. Siła uderzenia była bardzo duża. Taksówka, którą razem z Niallem jechaliśmy wjechała do rowu. Na szczęście wypadek dla nas okazał się nie groźny, ale kierowca drugiego samochodu nie miał takiego szczęścia i uderzył w drzewo. Gdy tylko „nasza” taksówka się całkowicie zatrzymała wysiadłem z niej i szybko pobiegłem do drugiego samochodu (tego co w nas wjechał). Okazało się, że w samochodzie były cztery osoby: dwie dorosłe: kobieta i mężczyzna pewnie małżeństwo, a z tyłu siedziało dwoje małych dzieci. Najpierw otworzyłem tylne drzwi i wyjąłem dzieci. Przybiegł Niall i pomógł mi sprawdzić czy dzieci oddychają- na szczęście tak, a w tym czasie kierowca taksówki wyjął z samochodu kobietę i też sprawdził czy żyje- żyła. Został już tylko kierowca samochodu- mężczyzna, ale drzwi były wgniecione i nie było można ich otworzyć. Zdjąłem z siebie marynarkę i okryłem nią jedno z dzieci Niall zrobił to samo z drugim dzieckiem. Kierowca „naszej” taksówki zadzwonił po karetkę, a gdy skończył zdjął bluzę i nakrył nią kobietę.
-Nic więcej już nie możemy zrobić- powiedział...


*Oczami Liama*


Zobaczyłem jak Nicol całuje się z jakimś facetem,
ona obejmowała go za szyję, a on jedną ręką obejmował ją w tali, a drugą trzymał na jej udzie. Szklanki wypadły mi z rąk. Odwróciłem się na pięcie i wybiegłem z klubu. Nie
chciałem wyjaśnień, to i tak nic nie da. Pewnie powie mi, że jakby była trzeźwa to by
czegoś takiego nie zrobiła. Wypiła tylko jednego drinka więc nie była aż tak pijana. Po za
tym już raz wybaczyłem jej taką sytuacje. Nie pozwolę jej robić ze mnie głupka. Z nami
koniec. Jak tylko pomyślałem o tych trzech słowach: „Z nami koniec” łzy mimowolnie
napłynęły mi do oczu. Tydzień temu kupiłem pierścionek zaręczynowy miałem zaprosić ją na kolację i wtedy jej się oświadczyć. Układało nam się. Byliśmy razem ponad 3 lata, a teraz?
Może to nie był mój moment, może nie ona jest tę jedyną. Nie mogę się teraz poddać, muszę szukać dalej, na pewno gdzieś tam jest osoba mi przeznaczona, która też mnie szuka.
Ja muszę ją znaleźć, a potem wszystko będzie łatwiejsze. Najchętniej skoczyłbym teraz z
mostu, jestem strasznie rozgoryczony, ale zaraz przypominam sobie o cmentarzu. Tam
leżą ludzie, którzy być może nie zdążyli spełnić swoich marzeń, nie mieli szansy by
znaleźć miłość, a ja mam taką szansę i ją wykorzystam. Tak Nicol to moja pierwsza
miłość, już zawszę jakaś mała część mnie będzie ją kochać, ale przyszła pora na rozstanie i nic już nie mogę zrobić. To nie ja decyduje. Bóg podejmuję te decyzje i
wiem, że to do czegoś prowadzi. Bóg stawia na naszej drodze różnych ludzi: ludzi,
którzy nas kochają i takich, którzy nas ranią, ale Bóg nigdy nie stawia na naszej
drodze ludzi niepotrzebnych. Jak kogoś spotkasz to zawsze jest w tym jakiś cel. Choć
może na razie tego nie rozumiem, jaki cel ma rozstanie z Nicol, ale Bóg to wie i to mi wystarczy...
Luśka :***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz