|
*Oczami
Violetty*
Poszłam
najpierw do pokoju Rose. Mała spała tak słodko, że aż żal było
budzić uśmiechnęłam
się
i wyszłam na korytarz. Następnie skierowałam się do pokoju
Charliego. On nie spał,
a
patrzył się swoimi pięknymi oczami na sufit, na którym były
poprzyklejane gwiazdki.
-Hej
Charlie, idziemy jeść- powiedziałam do niego i wyjęłam go z
łóżeczka.W drodze powrotnej zapukałam jeszcze do pokoju Juli i
powiedziałam:
-Zrobiłam
naleśniki chodź jeść. Odpowiedziała mi:
-Zaraz
przyjdę.
-Okey,
ale rusz się, bo wystygną- odparłam i z Charlim na rękach zeszłam
po schodach
na
dół. Weszłam do kuchni i posadziła Charliego na specjalnym
krześle. Siadłam na
normalnym
krześle obok Charliego, wzięłam naleśnika, posmarowałam nuttelą
i
pokroiłam
na małe kawałeczki. Karmiłam Charliego. Po paru minutach przyszła
Julia.
-O
jesteś, nakładaj sobie- powiedziałam i uśmiechnęłam się do
niej
-Viol,
będziemy mogły potem pogadać?- spytała z nieodgadniętym wyrazem
twarzy
-No
jasne, coś się stało?- zaniepokoiłam się
-Nic
takiego- odpowiedziała, ale widziałam, że kłamie. Skończyłam
karmić
Charliego
i sprzątnęłam. Wyjęłam Charliego z krzesła i zaniosłam go do
jego pokoju.
Włożyłam
go do łóżeczka i podałam mu misia, a on uśmiechnął się i
przytulił misia.
Wyszłam
z jego pokoju i skierowałam się w stronę schodów. Byłam już w
połowie drogi
na
dół, gdy usłyszałam płacz Rose. Szybko wbiegłam z powrotem na
górę i stanęłam
w
drzwiach pokoju Rose. Mała się obudziła i zaczęła płakać.
Podeszłam do jej łóżeczka,
wyjęłam
ją z niego i przytuliłam. Bujałam ją w ramionach dopóki nie
przestała płakać,
a
potem razem z Rose na rękach zeszłam na dół. Podałam ją Mikowi
mówiąc:
-Potrzymaj
ją przez chwilę, a ja przygotuje mleko, żeby ją nakarmić. Mike
wziął Rose
ode
mnie i posadził ją sobie na kolanach, a ja zabrałam się za
przygotowanie mleka. Po kilku minutach mleko było gotowe, a ja
wzięłam Rose z rąk Mika i siadłam na krześle na jednym ramieniu
trzymając Rose, a w drugiej ręce trzymałam butelkę z mlekiem.
Kiedy
Rose się już najadła butelkę wstawiłam do zlewu. Rose włożyłam
smoczek w usta i zaczęłam ją usypiać śpiewając piosenkę
„Little things" zespołu One Direction,
wybrałam
tą piosenkę dlatego, że dziś spotkałam Louisa i to taki jakby
symbol, a poza
tym
ta piosenka bardzo mi się podoba jest jedną z moich ulubionych.
Gdy
Rose zasnęła zaniosłam ją do pokoju, włożyłam do łóżeczka,
przykryłam i wyszłam
zamykając
cicho drzwi. Zeszłam na dół i zauważyłam, że Mike i Julka już
zjedli i poszli na górę. Siadłam przy stole posmarowałam
naleśnika dżemem z dzikiej róży i zaczęłam
jeść.
Po zjedzeniu naleśnika zaczęłam sprzątać. Brudne naczynia
włożyłam do zmywarki, dżemy schowałam do lodówki, a nuttelę do
szafki. Wytarłam stół. Ogarnęłam całą kuchnie wzrokiem i
stwierdziłam, że może być. Podeszłam do lodówki, żeby zobaczyć
co mama napisała
na
kartce żebym to zrobiła.
Lista
rzeczy do zrobienia:
1.
Wytrzeć kurze w salonie
2.
Odkurzyć salon i kuchnie
3.
Umyć podłogę w salonie i w kuchni
4.
Zrobić pranie
5.
Uprasować ubrania
6.
Umyć schody
7.
Umyć łazienkę (łącznie z toaletą i podłogą w tych
pomieszczeniach)
8.
Posprzątać pokoje: Mika, Juli, Charliego, Rose i swój
9.
Ugotować obiad
10.
Skosić trawę
Mam nadzieję, że się ze wszystkim wyrobisz
Mama
Westchnęłam,
będzie ciężko. Przypomniałam sobie, że Julia chciała ze mną
rozmawiać więc poszłam do jej pokoju. Zapukałam i otworzyłam
drzwi. Julia siedziała na łóżku ze słuchawkami w uszach i
książką w ręku.
-Hej,
chciałaś ze mną pogadać- powiedziałam dość głośno, żeby
usłyszała pomimo słuchawek. Momentalnie zdjęła słuchawki i
odłożyła książkę.
-Chodź
siadaj, bo chyba się trochę zejdzie.
-Poważna
sprawa?- spytałam i siadłam na łóżku obok niej.
-Tak,
no bo... chodzi o to, że...
*Oczami
Louisa*
Przez
większość drogi jechaliśmy w milczeniu. Wyglądałem przez okno.
Nagle zauważyłem pędzący z ogromną prędkością samochód. Nie
byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że samochód jechał
prosto na nas. Zanim zareagowałem, zanim zdążyłem ostrzec
kierowcę auto w nas uderzyło. Siła uderzenia była bardzo duża.
Taksówka, którą razem z Niallem jechaliśmy wjechała do rowu. Na
szczęście wypadek dla nas okazał się nie groźny, ale kierowca
drugiego samochodu nie miał takiego szczęścia i uderzył w drzewo.
Gdy tylko „nasza” taksówka się całkowicie zatrzymała
wysiadłem z niej i szybko pobiegłem do drugiego samochodu (tego co
w nas wjechał). Okazało się, że w samochodzie były cztery osoby:
dwie dorosłe: kobieta i mężczyzna pewnie małżeństwo, a z tyłu
siedziało dwoje małych dzieci. Najpierw otworzyłem tylne drzwi i
wyjąłem dzieci. Przybiegł Niall i pomógł mi sprawdzić czy
dzieci oddychają- na szczęście tak, a w tym czasie kierowca
taksówki wyjął z samochodu kobietę i też sprawdził czy żyje-
żyła. Został już tylko kierowca samochodu- mężczyzna, ale drzwi
były wgniecione i nie było można ich otworzyć. Zdjąłem z siebie
marynarkę i okryłem nią jedno z dzieci Niall zrobił to samo z
drugim dzieckiem. Kierowca „naszej” taksówki zadzwonił po
karetkę, a gdy skończył zdjął bluzę i nakrył nią kobietę.
-Nic
więcej już nie możemy zrobić- powiedział...
*Oczami
Liama*
Zobaczyłem
jak Nicol całuje się z jakimś facetem,
ona
obejmowała go za szyję, a on jedną ręką obejmował ją w tali, a
drugą trzymał na jej udzie. Szklanki wypadły mi z rąk. Odwróciłem
się na pięcie i wybiegłem z klubu. Nie
chciałem
wyjaśnień, to i tak nic nie da. Pewnie powie mi, że jakby była
trzeźwa to by
czegoś
takiego nie zrobiła. Wypiła tylko jednego drinka więc nie była aż
tak pijana. Po za
tym
już raz wybaczyłem jej taką sytuacje. Nie pozwolę jej robić ze
mnie głupka. Z nami
koniec.
Jak tylko pomyślałem o tych trzech słowach: „Z nami koniec”
łzy mimowolnie
napłynęły
mi do oczu. Tydzień temu kupiłem pierścionek zaręczynowy miałem
zaprosić ją na kolację i wtedy jej się oświadczyć. Układało
nam się. Byliśmy razem ponad 3 lata, a teraz?
Może
to nie był mój moment, może nie ona jest tę jedyną. Nie mogę
się teraz poddać, muszę szukać dalej, na pewno gdzieś tam jest
osoba mi przeznaczona, która też mnie szuka.
Ja
muszę ją znaleźć, a potem wszystko będzie łatwiejsze.
Najchętniej skoczyłbym teraz z
mostu,
jestem strasznie rozgoryczony, ale zaraz przypominam sobie o
cmentarzu. Tam
leżą
ludzie, którzy być może nie zdążyli spełnić swoich marzeń,
nie mieli szansy by
znaleźć
miłość, a ja mam taką szansę i ją wykorzystam. Tak Nicol to
moja pierwsza
miłość,
już zawszę jakaś mała część mnie będzie ją kochać, ale
przyszła pora na rozstanie i nic już nie mogę zrobić. To nie ja
decyduje. Bóg podejmuję te decyzje i
wiem,
że to do czegoś prowadzi. Bóg stawia na naszej drodze różnych
ludzi: ludzi,
którzy
nas kochają i takich, którzy nas ranią, ale Bóg nigdy nie stawia
na naszej
drodze
ludzi niepotrzebnych. Jak kogoś spotkasz to zawsze jest w tym jakiś
cel. Choć
może
na razie tego nie rozumiem, jaki cel ma rozstanie z Nicol, ale Bóg
to wie i to mi wystarczy...
Luśka
:***
|
poniedziałek, 10 marca 2014
Rozdział 14
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz