piątek, 4 kwietnia 2014

Rozdział 19

*Oczami Juli*

Robiłam herbatę dla babci gdy do kuchni weszła Violetta w ręku trzymała nosidełko, w którym leżało malutkie dziecko.
-Kto to jest?- spytałam wskazując na śpiące dziecko w nosidełku.
-To Kristen. To właśnie ona płakała. Ktoś położył ją na schodach przed domem i w liście prosi o opiekę nad nią, a zresztą sama przeczytaj.- podała mi jakąś kartkę, a właściwie dwie. Przebiegłam tekst wzrokiem. No ok trochę to dziwne, ale zdarza się.
-Viol, nie chcę Cię martwić, ale będziesz musiała przekonać rodziców- powiedziałam po przeczytaniu kartek. Z kontekstu domyśliłam się tego co odpisała jej Violetta.
-No wiem, lekko nie będzie, ale skoro ta dziewczyna zostawiła pieniądze na utrzymanie i będzie je donosić to utrzymanie mamy załatwione. Doświadczenie też mam. Powinno być ok tylko ta szkoła, ale to mama się zgodzi na zajmowanie się nią wtedy, bo ja cały czas zajmuję się Wami.- odpowiedziała mi
-W sumie racja. Uda się. Mam nową młodszą siostrę- fajnie. Kristen- ładne imię, podoba mi się.- odparłam i uśmiechnęłam się do mojej nowej malutkiej siostrzyczki- Kristen.
-Idę ją przedstawić babci i poprosić ją, żeby chwilę się nią zajęła to pójdę kupić potrzebne rzeczy.- powiedziała Violetta.
-Ok, a będę mogła iść z Tobą?- spytałam. Bardzo chciałam, żeby Violetta mi pozwoliła. Trzeba kupić sporo rzeczy więc może jej się przydam. A poza tym jaram się tym, że mogłabym wybrać mojej siostrze ubrania i inne takie.
-Jasne, że możesz iść, nawet miałam Cię zapytać czy chcesz iść- odpowiedziała mi na pytanie i uśmiechnęła się. Rzuciłam się na nią wołając „dziękuje”
-Proszę. Ale teraz puść, bo dusisz- powiedziała śmiejąc się.


*Oczami babci*

Rozpakowywałam się gdy usłyszałam pukanie do drzwi:
-Proszę- zawołałam. Do pokoju weszła Violetta trzymając nosidełko, w którym leżało malutkie dziecko.
-Babciu to jest Kristen. Ktoś zostawił ją na schodach i prosił w liście o opiekę no i ja się zgodziłam, ale nie wiem czy rodzice będą chętni- Violetta pokrótce wytłumaczyła mi o co chodzi.
-Tak skarbie, pomogę Ci przekonać rodziców, żeby Kristen z nami została.- powiedziałam, a Viol rzuciła się na mnie z dzikim okrzykiem radości zmieszanym ze słowem dziękuje. Zaczęłam się śmiać mówiąc:
-Jak mnie udusisz nie będę Ci mogła pomóc.
-Oj przepraszam, ale tak się cieszę- odpowiedziała mi wypuszczając z uścisku
-Okey. A poza tym ona jest śliczna, ile ma miesięcy?- spytałam z ciekawością
-Ona ma 3 dni. Babciu mam prośbę: mogłabyś się zająć Kristen, Rose, Charlim i pewnie Mikiem? Bo chciałam pójść z Julką na zakupy, żeby kupić potrzebne rzeczy dla Kristen.
-Jasne, że się zajmę. Masz pieniądze?
-Mama Kriseten zostawiła pieniądze, żebym nie musiała się tym martwić.- powiedziała i postawiła nosidełko obok mnie, a sama wyszła z pokoju przedtem dziękując mi, że się zgodziłam. Tym samym zakończyła naszą rozmowę.


*Oczami Violetty*

Wróciłam do siebie. Szybko się przebrałam(http://stylistki.pl/letni-stroj-224116/) i poprawiłam makijaż. Złapałam torbę, pieniądze oraz telefon i wypadłam z pokoju. Zbiegłam na dół.
-Julka, gotowa?- spytałam
-No nie bardzo, pójdę się przebrać- odpowiedziałam
-Ok, to ja zaniosę babci herbatę i przy okazji spytam Mika czy idzie z nami. Jak powiedziałam tak zrobiłam najpierw zaniosłam babci herbatę, a potem zapukałam do Mika.

*Oczami Mika*

Usłyszałem pukanie do drzwi od razu wiedziałem, że to Viol, bo tylko ona puka w taki sposób. Powiedziałem „Proszę”, a ona weszła.
-Hej, Mike. Na schodach było nosidełko z dzieckiem w środku i kartka obok by się nim zaopiekować. To zamierzam zrobić. Właśnie idę z Julią do sklepów kupić potrzebne rzeczy dla Kristen- tak ją nazwano. Idziesz z nami?- wytłumaczyła mi o co chodzi, a na koniec zadała pytanie, na które w sumie nie znałem odpowiedzi. Chyba jednak wolę po rysować. W tym jestem dobry, na rzeczach dla niemowlaków się nie znam.
-Wiesz co, wolę rysować. Babcia z nami zostanie?- odpowiedziałem i spytałem.
-Tak babcia zostaje. Jak chcesz poznać Kristen to jest u babci. My będziemy lecieć. Jak wrócimy to obejrzę Twoje rysunki.- powiedziała i uśmiechnęła się
-Ok, o ile nie będę już spał. Jestem strasznie śpiący i może się wcześniej położę.
-Spoko, to pa- odparła i wyszła z pokoju zamykając drzwi, a ja wróciłem do rysowania.


*Oczami Juli*


Po „podduszeniu” Violetty poszłam się przebrać. Weszłam do pokoju, otworzyłam szafę i zaczęłam przyglądać się swoim ubraniom. W końcu znalazłam odpowiedni strój (http://stylistki.pl/4-stroj-letni-226206/) i szybko się przebrałam. Poszłam do łazienki umyłam zęby, przeciągnęłam błyszczykiem po ustach i już byłam gotowa. Wzięłam z łóżka swoją torbę i zeszłam na dół, żeby zaczekać na Viol. Po kilku minutach Viola zeszła na dół i wyszłyśmy z domu. Skierowałyśmy się w stronę przystanku.

Podoba się?

3majcie się
Luśka :***









3 komentarze:

  1. hej świetny rozdział. Kochaaaammmm!! Jak skończę sprzątać, biorę się za czytanie reszty. Życzę dużo weny.
    Zapraszam do siebie
    Danger-zaynmalik.blogspot.com
    The-black-side-of-darkness.blogspot.com
    Riddle-ff.blogspot.com
    + dodaję się do obserwatorów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny ;)
    Na miejscu Viol też wzięłabym to dziecko...
    Ciekawa jestem jak jej rodzice na to zareagują...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki, na pewno wpadnę ;) Już mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń