czwartek, 15 maja 2014

Rozdział 26

*Oczami Louisa*

Biedna Viola. Zmęczona dzisiejszym dniem zasnęła mi na kolanach, nie dziwie jej się tyle przeżyć, a do tego faktycznie jest już późno. Delikatnie położyłem ją na kanapie, na fotelu obok zauważyłem koc więc przykryłem nim Violettę. Położyłem sobie jej głowę na kolana i myślałem. Coś mi się wydaję, ale nie jestem pewien, Viola chyba mi ufa. Co ja gadam na pewno mi ufa. No bo jak by mi nie ufała to nie byłbym teraz w jej domu, nie siedziała by mi na kolanach, nie płakała w moich ramionach, nie przytulałbym jej i nie obejmował. Coś wątpię, że zanosi się na poważny związek, ale jakaś szansa powinna być. Telefon zaczął mi wibrować w kieszeni przerywając moje rozmyślania. Dzwonił Liam. Oj będzie kazanie. Odebrałem.

*Rozmowa telefoniczna z Liamem*

-Gdzie jesteś?! Czyś Ty kompletnie oszalał?! Wiesz jak my się tu o Ciebie martwimy?! Wracaj do domu i to natychmiast!
-Tak Liam mi również miło Cię słyszeć. Jestem u przyjaciółki, nie, nie oszalałem, nie wiem jak się martwicie, ale domyślam się, a i nie mogę wrócić do domu, sorka może później.
-U jakiej przyjaciółki? Jak to nie wracasz? Do krzesła Cię przywiązali? Nie denerwuj mnie i wracaj, mam po Ciebie przyjechać? Miałeś iść do sklepu
-Liam jest spoko, jestem u Violi to ta dziewczyna, o której Wam mówiłem, że ją potrąciłem. Ona ma teraz ciężką sytuacje i chciała, żebym u niej został, więc tak jakby jestem przywiązany. Nie denerwuj się, przecież wrócę, a poza tym mam samochód.
-Jakie spoko? Jesteś przyjacielem dziewczyny, którą ledwo znasz? Jaką ciężką sytuacje?
-No normalnie spoko, tak jestem jej przyjacielem, a jej ciężka sytuacja to tajemnica i na pewno Ci nie powiem, a tym bardziej przez telefon.
-Dobra, niech Ci będzie, tylko lepiej by było jakbyś jeszcze dziś wrócił, ale Twój wybór. Narka
-Paa

*Koniec rozmowy telefonicznej z Liamem*

Jejku, jakie on ma problemy, na szczęście ta rozmowa już się skończyła. Liam nie jest zbyt zadowolony, ale trudno. Viola zaczynała się budzić, oj długo to ona sobie nie pospała.

*Oczami Violetty*

Obudziłam się otulona kocem z głową na kolanach Louisa. Uśmiechnęłam się, jaki on jest troskliwy i opiekuńczy.
-Obudziłaś się już? Za długo to nie pospałaś. Chcesz coś do jedzenia?- długo nie, ale chociaż trochę. Małą dziewczynką to ja już nie jestem potrafię sobie zrobić coś do jedzenia.
-Jestem na pewno lepszym kucharzem- oj Louis tak sobie wmawiaj, mnie babcia uczyła gotować, właśnie babcia. Momentalnie z moich oczu zaczęły wypływać łzy. Nie zgrabnie usiadłam, a Louis mnie przytulił. Chyba domyślił się o co chodzi.
-Ciii... Viola, co ja nie tak powiedziałem?- spytał zdezorientowany, nawaliłam, on myśli, że to przez niego płaczę.
-Nic nie powiedziałeś, bo moja babcia uwielbiała gotować i ona mnie tego nauczyła, a teraz...- zacięłam się, nie umiem tego powiedzieć na głos, nawet nie umiem tak myśleć, że babcia... no, że ona... przeszła na inny świat, to zdecydowanie lepiej brzmi.
-Będzie dobrze, uwierz, proszę Cię nie płacz- Louis próbował mnie pocieszyć, choć wiedziałam, że raczej mu się to nie uda to podniosło mnie na duchu to, że próbuje, że nie odpuszcza.
-Chciałabym w to wierzyć, ale nie potrafię, teraz jest lepiej, bo jak jesteś to nawet staram się w to uwierzyć, ale jak zostanę sama to boję się, że nie dam rady i że znów...
-Nawet tak nie myśl, jeśli potrzebujesz mnie, żeby tego nie zrobić to zostanę nawet rok, nie pozwolę na to, żebyś siebie krzywdziła.- Louis przerwał mi w połowie zdania, nie dał mi dokończyć i za to go kocham jako przyjaciela oczywiście. On zawsze pocieszy, muszę wziąć od niego numer telefonu, żebym mogła zadzwonić, jak będzie źle. Ciekawe czy jakbym go poprosiła o numer to czy by mi dał? Ale mam rozkminy. Louis kołysał mnie delikatnie, dziwne- poczułam, że przestałam płakać. Jego głos, jego dotyk działa kojąco, jest jak balsam na duszę.

*Oczami Juli*

Cały czas płakałam, mimo iż Mike próbował mnie uspokoić to raczej średnio mi to wychodziło, ale cóż takie życie jak to babcia kiedyś powiedziała, wiem kiedy to powiedziała, to było po śmierci dziadka, te słowa wryły mi się w pamięć: „Życie jest jak płomień, zostanie zdmuchnięty, albo dotrwa do końca, ale zgaśnie na pewno.” A w mojej ulubionej serii książek w którymś tomie był cytat: „Nie ma śmierci, tylko zmiana światów.” Niby to wiem, w to wierzę, a nie umiem przestać płakać. Muszę się z tym pogodzić i ruszyć z miejsca, no wiadomo, że tak hop siup mi się nie uda pozbierać wydarzenia ostatnich dni, tygodni, miesięcy, a w niektórych przypadkach nawet lat kłębią się we mnie bardzo długo, a teraz razem z łzami wychodzą na zewnątrz. Po pewnym bardzo długim czasie nie mam już czym płakać wypłakałam wszystkie łzy. Nie czułam się lepiej, strasznie bolała mnie głowa, a poza tym czułam się pusta w środku, jakby uszło ze mnie życie, jakbym pękła jak bańka mydlana. Miałam w sobie, a właściwie w duszy, pamięci tylko wspomnienia, były i dobre i złe, ale chyba jednak przeważały te złe. Niektóre, właściwie tylko te najlepsze należały do czasu zanim przez tą akcje z Violą musieliśmy się tu wyprowadzić. Cały okres przeprowadzki, a nawet już zamieszkania tu przypomina mi złe wspomnienia, a teraz będą one jeszcze gorszę, czuję to całą sobą i duszą i ciałem i sercem i umysłem...


Hej :) Jest nowy rozdział i kilka zmian:

-Nowy wygląd bloga, podoba się czy wolicie poprzedni?
-Pojawiły się zakładki
-Bohaterowie są przeniesieni do zakładki
-Od teraz można komentować z anonima(proszę o podpisywanie się)

Choroba mi służy(o ile można to tak nazwać) nareszcie miałam czas, żeby wszystko ogarnąć i zrobić tak jak chciałam. Zawsze brakowało czasu, a teraz mam go aż za dużo, ale to chyba dobrze dla Was, bo rozdziały będą częściej(już napisane). 
Zaczęłam też pracować nad nowym blogiem więc głosujcie w ankiecie z kim ma być blog :)
 

No i najważniejsze:

Dziękuje, Dziękuje, Dziękuje... :***

za ponad 2700 wyświetleń, jaram się :D

Komentarz- uśmiech na mojej twarzy :D

Luśka :*** 

8 komentarzy:

  1. No i dlaczego ty mi to robisz??
    Przez ciebie wylewam wodospady łez! To jest takie smutne... A ja z natury nie wzruszam się łatwo. Nie płakałam nawet na Titanicu, ani na 3 metry nad niebem! xD A tu płacze, jak głupia :D
    Ze zniecierpliwieniem czekam na następny :3
    Ola xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to chodziło, żeby było smutne i wzruszające(nie o to żebyś płakała) Następny już napisany więc może pojawi się w niedziele, ale nie obiecuje :)

      Luśka :***

      Usuń
  2. Podoba mi się może troszeczkę akcji by się przydało. Doris postarałaś się z nowym blogiem naprawde podoba mi się. Znam pewną inną osobę Luśke może kojarzysz? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doris? Od kiedy jestem rybą? Niestety znam tą osobę ;)
      Podpiszesz się? Bo nie wiem kim jesteś

      Luśka :***

      Usuń
  3. Naprawde się nie domyślasz dorota długo się znamy i dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nominuję cię do LBA. Więcej u mnie na blogu: http://danger-zaynmalik.blogspot.com/2014/05/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń