piątek, 7 lutego 2014

Rozdział 9

*Oczami Sarah*

-Hej suko! Dawno się nie widzieliśmy co?! Już dajesz dupy innemu?! Ze mną Ci było źle?!- krzyczał mi do ucha Josh- psychopata, mój były. Odciągnął mnie od Zayna i mocno trzymając moją rękę wyprowadził mnie z klubu. Zaprowadził mnie na tyły klubu, gdzie było pełno śmieci i strasznie śmierdziało wymiotami.
-Myślisz, że jak raz uciekniesz mi z łóżka to dam sobie spokój? O nie! Teraz to się zabawimy!- krzyknął chłopak, który ledwie trzymał się na nogach. Zaczął majstrować przy suwaku mojej sukienki.
-Puść mnie! Nie chce, rozumiesz ja nie chcę!- próbowałam mu się wyrwać
-Chyba śnisz. Jestem gorszy, że nie mogę się z Tobą zabawić? Wątpię- powiedział zdenerwowany. Nie mógł rozpiąć suwaka więc przedarł sukienkę. "Jak mam uciec? Myśl. Cholera!!! Jaki z niego dupek!"- byłam roztrzęsiona i zdenerwowana w mojej głowie było pełno myśli
-Zostaw ją! Ktoś Ci pozwolił?!- usłyszałam krzyk. Obejrzałam się w stronę głosu i zobaczyłam Zayna, a razem z nim był Niall i Louis. Odetchnęłam z ulgą. Niestety za wcześnie. 
-Dziwka ma obstawę- wymruczał Josh i uderzył mnie w twarz.
-Nie dotykaj jej!- krzyknął Zayn podbiegajac
-Ani kroku dalej! Jak się nie zatrzymasz wepchną ją pod samochód!- Josh zaczął grozić.
"O matko! Co teraz będzie?! Ratunku!!!"- wszystko we mnie krzyczało. Zayn się zatrzymał.
-Wy dwaj też się nie ruszać, bo dziewczyna ucierpi jeszcze bardziej- chłopak krzyknął w stronę Zayna i Nailla.
-I co teraz suko? Chłoptaś Ci nie pomoże- powiedział Josh śmiejąc się diabelsko i kopiąc mnie w brzuch. Jęknęłam i zgięłam się w pół. Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że jestem tylko w bieliźnie. Ten debil Josh kopnął mnie jeszcze raz.
-Zostaw ją! Co ona Ci zrobiła Ty sukinsynie?!- Zayn stracił cierpliwość i ruszył do przodu. Josh złapał i pociągnął mnie za włosy do góry. Nie bezpiecznie zbliżył się do krawężnika, Zayn natychmiast się zatrzymał. Josh zauważył jadący samochód.
-Żegnaj dziwko! Miłego lotu na tamten świat! Spierdalaj!!!- krzyknął, kolejny raz uderzył mnie w twarz i zepchnął pod koła samochodu, a sam uciekł. Poczułam uderzenie, bolało. Przez krótką chwile słyszałam jakieś krzyki, a potem już nic...

Czekam na komentarze :)

Do napisania.
Luśka :***

1 komentarz:

  1. Pisałaś na komputerówce, a muszę przyznać, że jak na 45 minut, to rozdział bombowy, tylko weź jakieś inne słowa, a nie ciągle dziwko

    OdpowiedzUsuń