*Oczami
Sarah*
Czekałam
na Zayna w sypialni, siedziałam po turecku na łóżku i myślałam
o tym co przydarzyło mi się dzisiejszego dnia. Wtedy Zayn wyszedł
z łazienki. Aż zaniemówiłam z wrażenia. Zayn był w samych
bokserkach. Patrzyłam pożądliwie na jego umięśnione ciało. On
uśmiechnął się do mnie i podszedł powoli, a ja zachłannie
chłonęłam każdy centymetr jego pięknego ciała.-I co aż tak długo trzeba było czekać?- spytał żartobliwie siadając na łóżku obok mnie
-Tak, czas dłużył mi się niemiłosiernie. Chyba należy mi się jakaś nagroda?- odpowiedziałam mając nadzieję, że domyśli się, że chodzi mi o pocałunek.
-Tak? Czy ja wiem? A zasłużyłaś na nagrodę?- zadał mi tę pytania, jednocześnie obejmując mnie i zbliżając swoją twarz do mojej. Ucieszyłam się, że wie o co mi chodzi i jeszcze bardziej zmniejszyłam odległość między naszymi twarzami. Oparł swoje czoło o moje i spojrzał mi głęboko w oczy. Odwzajemniłam spojrzenie. Pocałował mnie. Najpierw delikatnie musnął moje wargi, potem powtórzył tę czynność kilka razy. W końcu pocałował mnie dłużej. Ssał moją dolną wargę, a potem wsunął język zrobiłam to samo. Nasze języki poruszały się w szaleńczym tempie. Delikatne, krótkie muśnięcia przerodziły się w namiętną, długą pieszczotę. Gdy zabrakło nam powietrza odsunęliśmy się od siebie. Choć szczerzę mówiąc ja zrobiłam to z żalem. Zayn mocno mnie przytulił i uśmiechnął się. W tuliłam się w jego nagi tors.
-To co mała idziemy spać?- spytał po chwili
-Tak, chodzimy- odpowiedziałam mu. Położyliśmy się obok siebie na łóżku, a Zayn nas przykrył. Wtuliłam się w jego ciało, a on mnie przytulił.
-Dobranoc- powiedział
-Słodkich snów- odparłam i oparłam głowę na jego ramieniu, a on zaczął głaskać mnie po włosach.
*Oczami Violetty*
(Dawno nie było pisane jej oczami- jest to dokończenie z rozdziału8)
Nie był to jednak dobry pomysł, ponieważ brzuch zaczął mnie boleć. Syknęłam z bólu, Mike się zaniepokoił:
-Co się stało? Gdzie Cię boli?- zadał mi pytania ze zmartwioną i zatroskaną miną.
-Wszystko ok. Po prostu dostałam kopniaka w brzuch i boli.- spróbowałam się uśmiechnąć, ale wyszedł grymas.
-Co chcesz porobić? Może pomogę Ci wstać, doprowadzę do łóżka i włączę Twoją ulubioną muzykę?- spytał Mike, zawsze gotowy do pomocy
-Możesz pomóc mi wstać, jak tak bardzo Ci zależy, dalej poradzę sobie sama. Muszę się trochę ogarnąć- odpowiedziałam mu
-Okey- wyciągnął rękę w moją stronę, a ja ją chwyciłam. Pomógł mi się podnieść. Uśmiechnął się do mnie:
-Na pewno sobie poradzisz? Może jednak czegoś potrzebujesz?- spytał Mike dla upewnienia. Zawsze tak robi. Jeko troska o moje zdrowie, bezpieczeństwo i samopoczucie sprawia, że chce się żyć. Po każdej rozmowie z nim jestem szczęśliwsza. Mam po co żyć. Dzięki Mikowi odnajduje sens istnienia.
-Dziękuje Mike. Już sobie poradzę. Możesz iść. Jak będę czegoś potrzebowała to Cię zawołam. Jak chcesz pogadać, pograć, posłuchać w moim towarzystwie muzyki lub po prostu posiedzieć ze mną to jak się ogarnę jestem do Twojej dyspozycji- odparłam i uśmiechnęłam się do niego szczerze. Co on odwzajemnił.
-No to przyjdę później. Idę porysować.- powiedział mi,
-Ooo...!!!Pozwolisz mi później obejrzeć swoje prace, prawda?- spytałam. Mike jest utalentowany wszechstronnie. Świetnie rysuje, gra na gitarze i śpiewa. A do tego, ale o tym wiem tylko9 ja pisze wspaniałe wiersze.
-Jasne, że pozwolę. Przecież wiesz, że ze wszystkimi nowymi pracami czy też piosenkami przychodzę zawsze do Ciebie. Tak już mam. Uwielbiam słuchać Twoich ocen moich prac- odpowiedział mi i uśmiechnął się czarująco.
-A ja uwielbiam oglądać Twoje prace, słuchać Twoich wierszy i opowiadań, słuchać jak grasz na gitarze i jak śpiewasz.- odparłam mu i odwzajemniłam uśmiech
-Wiem. Pójdę już, a Ty się ogarniaj, a potem spędzimy razem trochę czasu, dobra?- spytał na koniec, trzymając już rękę na klamce.
-No jasne- odpowiedziałam mu z uśmiechem. Wyszedł z pokoju. Otworzyłam szafę, żeby znaleźć jakieś wygodne ubranie, gdy otworzyły się drzwi do pokoju i wszedł tata.
-Odrobiłaś już lekcje? Idź zrób coś do jedzenia Julia jest głodna. Cały czas tylko siedzisz w tym pokoju i nie robisz nic pożytecznego!- krzyczał już od progu.
-Lekcji jeszcze nie odrobiłam, ale dużo nie mam i zaraz to zrobię. Już schodzę Julka zaraz będzie najedzona. Czy to już wszystko co mam na razie do zrobienia?- spytałam kulturalnie.
-Wszystko?! Jezu jakie ja mam głupie dziecko. Nic nie umiesz zrobić! Sama powinnaś wiedzieć co jest do zrobienia! Mam Ci listę zrobić?!- krzyknął i podszedł do mnie.
-Dobrze, przepraszam, poprawie się- powiedziałam jak zwykle to samo, udając skruchę
-Oczywiście, że się poprawisz, a ja osobiście tego dopilnuje. Jak się nie poprawisz to czeka Cię to- kopnął mnie z całej siły kolanem w brzuch. Próbowałam zachować kamienną twarz, chociaż łzy już zebrały mi się pod powiekami i strasznie bolało. Nie pozwoliłam jednak wypłynąć łzą nie dam mu satysfakcji.
-To tylko ostrzeżenie. Jak nie będziesz stosowała się do poleceń będzie gorzej. Zrozumiałaś?- spytał wściekły nie oczekując innej odpowiedzi od potakującej i taką też usłyszał:
-Tak zrozumiałam. Ojciec wyszedł ode mnie z pokoju, a ja natychmiast się rozpłakałam. Dobrze, że łazienkę miałam w pokoju, bo mogłam od razu tam pobiec...
Ponad 1000 wejść na tego bloga:)
Dziękuje, Dziękuje, Dziękuje... :)
Jaram się tym tak jak Louis marchewką :)
Trzymajcie się
Luśka :***
świetne wstawiaj częściej :*
OdpowiedzUsuńMasz zajebistrgo bkoga czekam na next
OdpowiedzUsuń