sobota, 12 kwietnia 2014

Rozdział 20

*Oczami Violetty*

Doszłyśmy już do przystanku, gdy zadzwoniła moja komórka. Wyjęłam telefon z kieszeni szortów. Dzwoniła babcia odebrałam:

*Rozmowa telefoniczna*

-Halo?
-Viol, słuchaj. Rose zaczęła płakać i za nic nie mogę jej uspokoić. Jak próbowałam ją nakarmić to pluła. Smoczka też nie chce, co ja mam zrobić?
-Może jej coś zaśpiewaj? Albo poczekaj chwilę, jesteśmy dopiero na przystanku zaraz wrócimy i ją uspokoję.
-Dobrze, tylko się pospieszcie, bo naprawdę nie wiem co robić.
-Ok babciu spokojnie, zaraz będziemy.
-Czekam.

*Koniec rozmowy*

-Julka, musimy wracać, Rose płacze, a babcia nie może sobie poradzić z uspokojeniem jej.
-Oki, to wracajmy. Najwyżej później pójdziemy, albo możemy wziąć Rose razem ze sobą. Wystarczy wózek
-Nom, właśnie pomyślałam o tym samym. Można wziąć też Charliego, bo wózek jest 2 osobowy- powiedziałam, gdy już szłyśmy w kierunku domu. Szybko wróciłyśmy. Od razu rzuciła mi się w oczy kartka na schodach. Pierwsze co zrobiłam to wzięłam ją i schowałam do kieszeni. Dopiero potem weszłam do domu, a za mną Julia. Już od progu słychać było płacz Rose, do której dołączył Charlie. Pewnie zaraz i Kristen zacznie płakać. Szybko pobiegłam na górę. U Ro była babcia próbująca ją uspokoić. Przejęłąm od niej moją, malutką siostrzyczkę, a babci powiedziałam, żeby poszła do Charliego. Zaczęłam śpiewać Rose piosenkę „Too late” zespołu 5 seconds of summer. Momentalnie się uspokoiła. Przebrałam ją i położyłam na łóżku całując w czółko i mówiąc, że zaraz wrócę i pójdziemy na spacer. Poszłam sprawdzić jak babci idzie z Charlim. Gdy weszłam babcia właśnie kładła Charliego do łóżka.
-Babciu, ja zaraz wychodzę, ale zabieram ze sobą oprócz Julki, Rose i Charliego więc zostanie Ci do pilnowania tylko Kristen i Mike, ok?
-Jasne. Poradzisz sobie?- spytałam-No jasne, że tak to pójdę jeszcze do siebie i zaraz idziemy.
Poszłam do swojego pokoju i wyciągnęłam kartkę z kieszeni. Zaczęłam czytać:

Zapomniałam o najważniejszym, a mianowicie: łóżeczko w kartonie schowane jest w krzakach, oczywiście trzeba je
złożyć. Zdaje sobie sprawę z tego, że ciężko byłoby je Ci przenieść do domu więc ja się o nie postarałam. Z wózkiem to chyba sobie poradzisz?

Buziaki, mama Kristen :***”

Szybko odpisałam:

Dziękuje, że o tym pomyślałaś, już jest mi łatwiej. Tak z wózkiem sobie poradzę.

Trzymaj się, Violetta :***”

Poszłam do Juli. Zanim weszłam zapukałam, usłyszałam: „Proszę” i weszłam.
-Jula, pomożesz mi. Weź Charliego na dół, a potem Rose, a ja wyprowadzę wózek i zniosę Kris. Kupie od razu dla niej wózek i wrócimy już z wózkiem, ok?
-Jasne to idę już po Charliego- powiedziała
-Tylko nie zapomnij smoczków i misiów.- odparłam i wyszłam z jej pokoju. Poszłam do garażu po wózek. Położyłam kartkę na schodach. Wózek postawiłam na ścieżce, a już po chwili Julka umiejscowiła tam Charliego. Przypięłam go odpowiednio i poszłam do domu po Kristen. Gdy wróciłam razem z nią na dwór, Julcia przypinała Rose.
-Idziemy?- spytałam
-Jasne. Ja biorę wózek.
-Ok.
Julka złapała za wózek i ruszyła podjazdem na chodnik, ja szłam za nią niosąc Kristen w nosidełku.


Jest 20, sorki, że tak późno, ale szkoła i przed świąteczne porządki przeszkadzają w pisaniu i zabierają masę czasu. Następny postaram się wstawić szybciej :)

Dziękuje za komentarze pod 19 nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy :*

Ściskam,
Luśka :***

2 komentarze: