Doszłyśmy
już do przystanku, gdy zadzwoniła moja komórka. Wyjęłam telefon
z kieszeni szortów. Dzwoniła babcia odebrałam:
*Rozmowa
telefoniczna*
-Halo?
-Viol,
słuchaj. Rose zaczęła płakać i za nic nie mogę jej uspokoić.
Jak próbowałam ją nakarmić to pluła. Smoczka też nie chce, co
ja mam zrobić?
-Może
jej coś zaśpiewaj? Albo poczekaj chwilę, jesteśmy dopiero na
przystanku zaraz wrócimy i ją uspokoję.
-Dobrze,
tylko się pospieszcie, bo naprawdę nie wiem co robić.
-Ok
babciu spokojnie, zaraz będziemy.
-Czekam.
*Koniec
rozmowy*
-Julka,
musimy wracać, Rose płacze, a babcia nie może sobie poradzić z
uspokojeniem jej.
-Oki,
to wracajmy. Najwyżej później pójdziemy, albo możemy wziąć
Rose razem ze sobą. Wystarczy wózek
-Nom,
właśnie pomyślałam o tym samym. Można wziąć też Charliego, bo
wózek jest 2 osobowy- powiedziałam, gdy już szłyśmy w kierunku
domu. Szybko wróciłyśmy. Od razu rzuciła mi się w oczy kartka na
schodach. Pierwsze co zrobiłam to wzięłam ją i schowałam do
kieszeni. Dopiero potem weszłam do domu, a za mną Julia. Już od
progu słychać było płacz Rose, do której dołączył Charlie.
Pewnie zaraz i Kristen zacznie płakać. Szybko pobiegłam na górę.
U Ro była babcia próbująca ją uspokoić. Przejęłąm od niej
moją, malutką siostrzyczkę, a babci powiedziałam, żeby poszła
do Charliego. Zaczęłam śpiewać Rose piosenkę „Too late”
zespołu 5 seconds of summer. Momentalnie się uspokoiła. Przebrałam
ją i położyłam na łóżku całując w czółko i mówiąc, że
zaraz wrócę i pójdziemy na spacer. Poszłam sprawdzić jak babci
idzie z Charlim. Gdy weszłam babcia właśnie kładła Charliego do
łóżka.
-Babciu,
ja zaraz wychodzę, ale zabieram ze sobą oprócz Julki, Rose i
Charliego więc zostanie Ci do pilnowania tylko Kristen i Mike, ok?
-Jasne.
Poradzisz sobie?- spytałam-No jasne, że tak to pójdę jeszcze do
siebie i zaraz idziemy.
Poszłam
do swojego pokoju i wyciągnęłam kartkę z kieszeni. Zaczęłam
czytać:
„Zapomniałam
o najważniejszym, a mianowicie: łóżeczko w kartonie schowane jest
w krzakach, oczywiście trzeba je
złożyć. Zdaje sobie sprawę z tego, że ciężko byłoby je Ci przenieść do domu więc ja się o nie postarałam. Z wózkiem to chyba sobie poradzisz?
złożyć. Zdaje sobie sprawę z tego, że ciężko byłoby je Ci przenieść do domu więc ja się o nie postarałam. Z wózkiem to chyba sobie poradzisz?
Buziaki,
mama Kristen :***”
Szybko
odpisałam:
„Dziękuje,
że o tym pomyślałaś, już jest mi łatwiej. Tak z wózkiem sobie
poradzę.
Trzymaj
się, Violetta :***”
Poszłam
do Juli. Zanim weszłam zapukałam, usłyszałam: „Proszę” i
weszłam.
-Jula,
pomożesz mi. Weź Charliego na dół, a potem Rose, a ja wyprowadzę
wózek i zniosę Kris. Kupie od razu dla niej wózek i wrócimy już
z wózkiem, ok?
-Jasne
to idę już po Charliego- powiedziała
-Tylko
nie zapomnij smoczków i misiów.- odparłam i wyszłam z jej pokoju.
Poszłam do garażu po wózek. Położyłam kartkę na schodach.
Wózek postawiłam na ścieżce, a już po chwili Julka umiejscowiła
tam Charliego. Przypięłam go odpowiednio i poszłam do domu po
Kristen. Gdy wróciłam razem z nią na dwór, Julcia przypinała
Rose.
-Idziemy?-
spytałam
-Jasne.
Ja biorę wózek.
-Ok.
Julka
złapała za wózek i ruszyła podjazdem na chodnik, ja szłam za nią
niosąc Kristen w nosidełku.
Jest
20, sorki, że tak późno, ale szkoła i przed świąteczne porządki
przeszkadzają w pisaniu i zabierają masę czasu. Następny postaram
się wstawić szybciej :)
Dziękuje
za komentarze pod 19 nawet nie wiecie ile to dla mnie znaczy :*
Ściskam,
Luśka
:***
kiedy będzie Louis ?
OdpowiedzUsuńJuż niedługo :) Pewnie w następnym rozdziale ;)
Usuń