środa, 7 maja 2014

Rozdział 24

*Oczami Violetty*

Słuchałam Louisa. Przestałam płakać. Ludzie mówią, że gwiazdy to zazwyczaj nie czułe i do tego głupie osoby. Mam przykład czułej, mądrej, wrażliwej osoby. Znów niszczę, boje się prawdy. A raczej boję się, że po wyznaniu prawdy mnie znienawidzi, odwróci się ode mnie. Miało być dobrze. Przeprowadzka miała pomóc. Chyba nic z tego. Jak nie powiem Louisowi prawdy to stracę jego zaufanie, bo on mi ufa, prawda? A ja jemu? Czy ja mu ufam? Chyba tak, ale pewności nie mam. Jakbym mu ufała to otworzyłabym te cholerne drzwi i porozmawiałabym z nim. To powinnam zrobić i czas najwyższy to zrobić. Jak mi ufa, wierzy to mnie nie zostawi, a jak zostawi to znaczy, że nie jest odpowiedni na przyjaciela. Powoli podniosłam się z podłogi i w tym momencie usłyszałam jak Louis śpiewa: „Little things”. On to śpiewa dla mnie, a ja jak zimna suka siedzę tu nie odzywając się, pewnie już przewiduje najgorsze. Dość! Przestań tyle myśleć i otwórz drzwi. To właśnie robię. Gdy tylko wychodzę wpadam w ramiona Louisa i ponownie się rozklejam.
-Ciii... Już dobrze. Jestem tu. Jesteś bezpieczna.- Louis szeptał mi do ucha i uspokajająco głaskał moje plecy. Staliśmy tak dość długo gdy w końcu udało mi się ogarnąć.
-Zmoczyłam Ci koszulkę- to jedyne słowa, na które było mnie stać w tej chwili- brawo jesteś genialna. Odsunęłam się minimalnie. Przyciągnął mnie do siebie
-To nic. Już lepiej?- spytał z troską
-Nie wiem, chyba tak. Pewnie chcesz wyjaśnień?- bałam się, tak cholernie się bałam, że będę musiała powiedzieć mu o wszystkim. Wiem, że powinnam, ale nie jestem gotowa.
-Nie musisz mi nic wyjaśniać, poczekam na to aż będziesz w 100% gotowa na to, żeby mi powiedzieć. Wierzę, że kiedyś mi powiesz i to mi wystarczy. Ważne, że nic Ci nie jest.- zdziwiłam się jego odpowiedzią, ufał mi, że jak będę gotowa to mu powiem. Wierzył, że kiedyś to zrobię. I ma rację powiem mu, ale jeszcze nie tutaj, nie w tym miejscu.
-Nie do końca nic mi nie jest.- przynajmniej w tym będę szczera. Pokazałam mu nadgarstek, na którym widniało kilkanaście ran, z których nadal sączyła się krew. Wziął moją rękę i dokładnie obejrzał, po czym wypowiedział jedno słowo:
-Dlaczego?- spytał szeptem, chyba tak, żebym nie usłyszała. Mimo to, że Louis prawdopodobnie nie oczekiwał odpowiedzi, powiedziałam:
-Ja sobie z tym nie radzę. Za dużo wspomnień.- znów w moich oczach pokazały się łzy. Louis to zobaczył i momentalnie mnie przytulił.
-Nic się nie stało. Chodź trzeba to opatrzeć.- nie spytał jakie to wspomnienia po prostu przytulił I stwierdził fakt oczywisty. Podniósł z podłogi moja torbę, obiął mnie ramieniem I zaprowadził do gabinetu.

*Oczami Louisa*

Ona jest taka bezbronna, taka krucha. Pocięła się, gdy to ujrzałem odebrało mi mowę spytałem tylko: “Dlaczego?”, ale raczej powiedziałem to do siebie nie do Violi. Nie oczekiwałem odpowiedzi, ale mimo to powiedziała mi: “Za dużo wspomnień.” Nie pytałem jakich, nie chcę, żeby przypominała sobie to wszystko I od nowa przez to przechodziła. Zaprowadziłem ją do gabinetu lekarz zdezynfekował I opatrzył jej rany, a ja zauważyłem, że ma dużo blizn I kilkanaście opatrzonych ran. Ona siebie niszczy, ale póki mi nie zaufa nie za bardzo mam szansę jej pomóc, no trudno. Muszę się z tym pogodzić, choć I tak będę starał się jakoś zapobiec nowym raną I blizną, może się uda, niewielka szansa jest. Wyszliśmy z gabinetu I poszliśmy do Juli. Jak nas zobaczyła, to Rose, którą trzymała na kolanach włożyła do wózka I do nas podbiegła. Miałem torbę Violi na ramieniu, a drugą ręką ją obejmowałem. Julia mnie lekko odepchnęła I rzuciła się na Viole, ta stała nieruchomo, ale chyba Julka za mocno przycisnęła jej ręcę więc oboje usłyszeliśmy zduszony jęk I ciche: “Ała...”. Jula momentalnie odsunęła się od Violetty spojrzała na nią I spytała:
-Co się stało? Kto Ci coś zrobił?- Julka była zaniepokojona
-Nic mi nie jest, idziemy do babci, lepiej zrobimy- Violetta odpowiedziała ze spokojem. Chyba nagle uświadomiła sobie, że już dawno powinna być u babci. Podeszła do recepcji podała odpowiednie dane I mogliśmy iść. Violetta wzięła wózek z Kristen, a ja ten z Rose I Charlim. Gdy dotarliśmy do odpowiedniej sali Viola I Julia weszły do babci, a ja zostałem z dzieciakami na korytarzu. Nagle Kristen zaczęła płakać. Wyjąłem ją z wózka I uspokoiłem, udało mi się. Zaraz po tym jak Kristen spała spokojnie w swoim wózku. Zaczął płakać Charlie. Uspokajałem go, ale nie szło mi tak dobrze jak z Kristen, a żeby tego było mało to jeszcze na koniec nieoczekiwanie zaczęła płakać Rose. Chyba we troje się zmówili Po wielu nie udanych próbach nareszcie udało uspokoić mi się całą trójkę, wreszcie spokojnie mogłem odetchnąć.

*Oczami Juli*

Weszłam razem z Violą do sali, w której leżała babcia. Przestraszyłam się I to dość mocno. Babcia była podłączona do przeróżnych urządzeń, a w tych wszystkich kablach siedział Mike na krześle, trzymając babcię za rękę. Podeszłyśmy do niego. Widać było, że płakał, jest strasznie wrażliwy. Viola siadła koło niego I go przytuliła. Ja usiadłam z drugiej strony I złapałam babcię za drugą rękę. Babcia była w sali sama. Nagle otworzyła oczy. Chciałam zawołać pielęgniarkę, ale mi na to nie pozwoliła.
-Usiądź Julka, mam wam coś ważnego do powiedzenia. Dobrze, że jesteście całą trójką.- powiedziała, a nasze trzy twarze skierowały się w jej kierunku. To co zaczęła mówić dalej przerażało.
-Słuchajcie, nie mam dużo czasu. Przyjechałam się z wami pożegnać, niestety z rodzicami waszymi nie zdążę, ale trudno, nie mam już więcej czasu. Idę do Boga I do dziadka, wiem, że będziecie tęsknić, ale jestem potrzebna gdzieś indziej. Nie wołajcie nikogo to nic nie da. Odchodzę, żegnajcie...- powiedziawszy to zamknęła oczy, a na maszynie wskazującej bicie serca pojawiła się prosta kreska. To naprawdę już koniec? Nie można nic zrobić? Nie wierzę w to musi być sposób. Musi...




Udało mi się wstawić dziś :) Dziękuje za komentarze pod poprzednim rozdziałem :)
Rozdział nie sprawdzony, jak są błędy to piszcie w komentarzach ja poprawie :)

Do następnego :)
Luśka :*** 




8 komentarzy:

  1. Paczaj co mam
    http://hostuje.net/file.php?id=34f4af923a6fc3d9f0586b697e0b5a3e
    spokojnie możesz otworzyć :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. OMG, OMG, OMG!!! Ja to wstawiam, mogę prawda?

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. http://hostuje.net/file.php?id=8ceb62360559c660c0674b5166263f40 mam tu jeszcze samych lou i sel

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz talent i dziękuje :*** na razie zostanę przy pierwszym, ale to z Lou i Sel też śliczne :)

      Usuń
  5. wcale nie mam, to tak z nudów w paincie i a potem w innym programi :)
    Okok

    OdpowiedzUsuń